Trzech starszych mężczyzn weszło do gabinetu lekarskiego na coś, co miało być prostym testem pamięci. Wykazywali się ostrożną pewnością siebie, która wynika z lat podchodzenia do życia z humorem. Z notesem w ręku lekarz wyjaśnił, że zacznie od kilku podstawowych pytań – choć dla nich „podstawowe” nie było najtrafniejszym słowem.
Zwraca się do pierwszego mężczyzny. „Ile jest trzy razy trzy?”
Mężczyzna wyprostował się, pragnąc zaimponować. „Dwieście siedemdziesiąt cztery” – oznajmił dumnie, jakby odkrył tajemny wzór matematyczny. Lekarz uniósł brew, zanotował coś w swojej teczce i w milczeniu zastanawiał się, jak udało się osiągnąć taki wynik.
Drugiemu mężczyźnie zadano to samo pytanie. Bez wahania odpowiedział: „Wtorek”. Wydawał się być całkowicie pewny siebie, jakby mnożenie i kalendarz tygodniowy były nierozerwalnie ze sobą związane. Pielęgniarka, obserwująca go z progu, musiała stłumić śmiech. Lekarz po prostu skinął głową i przygotował się do trzeciej próby.
Kiedy ostatni mężczyzna został przesłuchany, zatrzymał się i powiedział: „Dziewięć”. Lekarz poczuł ogromną ulgę: w końcu jasna odpowiedź! Ale zanim zdążył mu pogratulować, mężczyzna uśmiechnął się i dodał: „Bo potajemnie skorzystałem z twojego kalkulatora”.
Pielęgniarka wybuchnęła śmiechem, dwaj pozostali mężczyźni poszli w jej ślady, a lekarka nagle zrozumiała coś ważnego: ci mężczyźni nie zawodzili. Ich dowcip, osobowość i umiejętność przekształcania frustracji w humor pozostały nienaruszone.
Odłożywszy listę kontrolną, lekarz przysunął sobie kilka krzeseł. „Proszę opowiedzieć mi o swojej młodości” – powiedział. Atmosfera natychmiast się zmieniła.
For complete cooking times, go to the next page or click the Open button (>), and don't forget to SHARE with your Facebook friends.